^Wróć do Góry

Facebook Like Button

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

hair saloonFacet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny i zarośnięty. Idzie do łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać, intensywnie przy tym myśląc. Nagle słyszy z kuchni: - Mietek, zjesz śniadanie? Facet wali się w łeb i mówi: - A... Mietek.

+48 509-435-688
admin@abckomputera.com.pl

abckomputera.com.pl

o komputerach i nie tylko . . .

Uzależnienia-Małgorzata Wrońska


anna Annę poznałam rok temu w ośrodku terapii uzależnień, gdzie szukała pomocy w związku ze swoim alkoholizmem.
Ta czterdziestodwuletnia urodziwa i wykształcona kobieta podejmowała leczenie po raz trzeci.
Za każdym razem szybko wracała do picia. Była też nałogową palaczką (półtorej paczki Sobieskich na dzień) od wczesnej młodości wypijała w ciągu dnia...

I CO ROBIĆ - CO DALEJ ROBIĆ!!!!!!!!!! JAK DALEJ ŻYĆ? CZY MOŻNA Z TYM COŚ ZROBIĆ??
                   ODPOWIADAM: MOŻNA I TRZEBA < ZACHĘCAM DO ZMIAN > POMOGĘ!!!!!!!!!!!!

Annę poznałam rok temu w ośrodku terapii uzależnień, gdzie szukała pomocy w związku ze swoim alkoholizmem.
Ta czterdziestodwuletnia urodziwa i wykształcona kobieta podejmowała leczenie po raz trzeci.

Za każdym razem szybko wracała do picia. Była też nałogową palaczką (półtorej paczki Sobieskich na dzień) od wczesnej młodości wypijała w ciągu dnia kilka kubków kawy i właściwie stale się odchudzała.
Udawało się jej zrzucić wagę tylko podczas ciągów alkoholowych. Gdy przestawała pić (a zdarzało się wytrzymywać nawet pół roku), zaczynała jeść bez umiaru, nawet w nocy i błyskawicznie tyła.
Przed ostatnim nawrotem picia, trwającym prawie dwa lata ważyła prawie o dwadzieścia kilo więcej niż w dobrych czasach. Psychologowi przeprowadzającemu wywiad wstępny wyznała, że od szkoły średniej pozostawała stale na mniejszych lub większych dawkach środków uspokajających lub nasennych, które przepisywali jej kolejni lekarze.
Przestawała je zażywać tylko wtedy, gdy więcej piła. Nieodmiennie wracała do leków w okresach abstynencji.
Wśród pacjentów placówek leczących alkoholików Anna nie jest wyjątkiem. Nakładanie się na siebie, wymienianie lub pojawianie się coraz to nowych nałogowych sposobów radzenia sobie z życiem można uznać u większości z nich za osobliwą regułę.
Nie wszystkie uzależniające strategie dotyczą środków chemicznych.
Mamy często pacjentów alkoholików których po zaprzestaniu picia ogarnia obsesja seksualna i stają się nałogowymi klientami agencji towarzyskich czy przydrożnych prostytutek. Inni znów wpadają w niekontrolowany hazard.
U kobiet wyzwolonych z alkoholizmu często nasilają się zaburzenia łaknienia np. bulimia, lub kompulsywne obżarstwo (jak u Anny).
Klinicyści specjalizujący się w leczeniu alkoholików dobrze znają to niebezpieczeństwo, grożące zwłaszcza wtedy, gdy wyzwalanie się od alkoholu odbyło się zbyt płytko, zbyt instrumentalnie.Br/> Dzieje się tak prawie zawsze, jeżeli program leczenia także własny domowy nastawiony jest jedynie na jeden cel wyłącznie jeden cel : zaprzestanie picia.
Dojrzała umiejętność życia, której trzeba się długo uczyć wyzwalając się z alkoholizmu, polega na postępowaniu odpowiedzialnym, odważnym i opartym na gotowości do ponoszenia konsekwencji własnych wyborów, a nie szukania kolejnych "podpórek" lub środków zmieniających świadomość.
Przede wszystkim CZŁOWIEK UZALEŻNIONY od czegokolwiek może i musi wręcz skutecznie porzucić swe nałogowe zachowania i musi zacząć żyć tak jak inni ludzie, tyle, że zachowując abstynencję lub ? w przypadku uzależnień niechemicznych- ćwicząc umiejętność kontroli nad swymi popędami i impulsami.
Wspomniana na początku Anna zdecydowanie odpowiada modelowi osoby uzależnionej.
Znajduje się od wczesnych lat życia (kto wie może nawet od urodzenia) w potrzasku niewidzialnych mocy podsuwających jej rozmaite sposoby osiągania sztucznej ulgi, zapomnienia i przyjemności, uniemożliwiające rzeczywiste rozwiązanie problemów pojawiających się w jej życiu.
Na nerwy znalazła papierosy i kilogramy czekolady,
na znużenie kawę,
na niepokój relanium,
na nudę piwo,
na samotność przygodną melinę lub nocną knajpę.
I tak sobie żyła latami szamocząc się między kolejnymi aferami, kryzysami, utratami mężów, kochanków, przyjaciół, miejsc pracy, zdrowia, miejsc zamieszkania, pieniędzy po kolei wszystkiego, co ma w życiu znaczenie i może nadać mu sens.
Tak się nie NIE DA ŻYĆ!!!!!!!!!!
Po ostatniej kuracji Anna nie pije i nie bierze leków-pomaga jej w tym regularne uczestnictwo w terapii poszpitalnej oraz grupa wsparcia, którą mam zaszczyt prowadzić.
Od trzech miesięcy nie pali . Kawę zamieniła na zielona herbatę. Bierze też udział w spotkaniach grupy?strażników wagi? i przez miniony rok nie utyła ani kilograma. Przestała jeść ciastka i czekoladę, a w lodówce trzyma marchewkę, seler naciowy i kalarepkę na pochrupanie.
Ostatnio mi powiedziała? sama nie wiem, gdzie się podziała tamta Ania, która przez tyle lat z niczym nie mogła sobie dać rady i MUSIAŁA się wiecznie czymś faszerować.
A ja wiem gdzie się tamta Ania podziała.
Ona stała właśnie przede mną. Tylko z małej skrzywdzonej, użalającej się nad sobą dziewczynki uwięzionej w ciele dorosłej kobiety, stopniowo przemieniła się w nową dojrzalszą i bardziej odpowiedzialną Annę, która wzięła los w swoje ręce i zaczęła sama decydować o swoim życiu.
Tak proszę państwa człowiek chory w amoku nie jest w stanie ocenić prawidłowo sytuacji i z dnia na dzień pogłębia się w przepaści. Sam sobie ustala WYROK a później powolną śmierć.

Anna z pomocą moją od roku systematycznie trenuje nowy sposób życia.
Bez wciskania głowy pod poduszkę, bez zamykania się przed światem, bez tłumienia prawdziwych uczuć, pragnień i potrzeb.
Anna po prostu wydoroślała, jakby w przyśpieszonym tempie chciała wreszcie dogonić własną metrykę urodzenia.

Koncepcję trwałego defektu osobowości podważa również mnogość czynników składających się na skomplikowaną etiologię procesu uzależnienia. My terapeuci spotykamy w swoich gabinetach i grupach terapeutycznych osoby z historiami choroby przypominającymi scenariusze Hitchcocka (jednym powierzono rolę bandyty innym ofiary)
Miewamy do czynienia z uzależnionymi z pogranicza normy psychiatrycznej i daleko poza ta normą jeśli w ogóle istnieje jakaś norma. UZALEŻNIĆ MOGĄ ŚIĘ WSZYSCY!!!!!!!!!!!!!
Tak więc uzależniają się nastolatki i ludzie sędziwi, którzy do jakiegoś krytycznego momentu życie przeżywali spokojnie i bez ekscesów. I tak jedni wpadli w nałóg z powodu wstydu i krzywd doznanych w dzieciństwie i wieku dojrzewania, jeszcze inni jako dorastający ludzie najwyraźniej nie mogli ZNIEŚĆ METAFIZYCZNEGO BÓLU ISTNIENIA, bezowocnych poszukiwań sensu życia, lub poczucia niespełnienia w swych twórczych pasjach i targających nimi namiętnościach.
Nie sposób z tego KALEJDOSKOPU LOSÓW OSOBOWOŚCI I CHARAKTERÓW, wysnuć jakiejkolwiek rzetelnej typologii dotyczącej osobowości czy nawet czynników wpływających na procesy rozwojowe.
Musimy zdać sobie sprawę, iż uzależnienia to poważna choroba - to choroba DUSZY I SERCA .
Podejmowano rozmaite próby wyłuskania owego typu osobowości skłonnej do uzależnień, ale jak dotąd te próby się nie powiodły. Na uniwersytetach amerykańskich przeprowadzono dziesiątki badań testem osobowości MMPI, w których brały udział mniej lub bardziej liczne grupy alkoholików i narkomanów tuż przed leczeniem, w trakcie leczenia i w kilka lat po skutecznym powstrzymaniu uzależnienia. WYNIKI PRAWIE ZAWSZE POTWIERDZAŁY KONKLUZJĘ: że osoby znajdujące się w kryzysowej fazie lub na samym początku powrotu do zdrowia wykazują specyficznie "CHORĄ" osobowość.
Natomiast po przejściu odpowiednio intensywnej terapii i nauczeniu się sposobów trwałego utrzymywania abstynencji owa "CHORA" osobowość ulega U Z D R O W I E N I U.
JA O TYM WIEM I PRZEKONAŁAM SIĘ. Proszę mi wierzyć.
Dopiero po pewnym czasie zalęknieni nabierają odwagi; ofiary przestają pozwalać na krzywdy; notoryczni, agresorzy uczą się negocjować i żyć bez stosowania przemocy. Na życiowych zakrętach przestaje im być potrzebna ucieczka w alkohol, narkotyki i inne nałogowe strategie zagłuszania problemów, bo potrafią już sobie radzić ze swoimi frustracjami i ze światem.
Dzięki właściwej pomocy i pracy nad sobą uczą się funkcjonować o wiele lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, zanim jeszcze wpadli w alkoholizm czy narkotyki a może nawet lepiej niż wielu ludzi którzy nigdy nie musieli sobie radzić z uzależnieniami.
Osobowość czy nie osobowość, COŚ jednak powoduje, że niektórzy się uzależniają, a inni nie.
Najbezpieczniej i najtrafniej można powiedzieć, że tym czymś jest niedojrzałość emocjonalna połączona z ogromnie dużą wrażliwością. WYJAŚNIAM:człowiek niedojrzały to ktoś, Kto nie potrafi sobie radzić z uczuciami.
Człowiek bardzo wrażliwy po prostu silnie przeżywa, silnie reaguje i niełatwo uwalnia się od przykrych stanów emocjonalnych. A ponieważ nie umie sobie radzić, szuka sztucznych sposobów, by te przykre uczucia ZAGŁUSZYĆ, STŁUMIĆ, ODDALIĆ, ZMNIEJSZYĆ, zmienić w przyjemniejsze.
Słowem, by nie czuć.
Tak moim zdaniem, wygląda najgłębsze jadro uzależnienia.
KAŻDEGO!!!!!!!
Tutaj warto napisać ze ludzie Ci mają Ogromne i Wielkie Serca w których noszą wielkie dobro, artyzm i wyjątkową wrażliwość oraz chęć niesienia pomocy innym - zwykłej bezinteresownej pomocy.
Są to ludzie o niesamowicie Pięknych umysłach, twórczych i kreatywnych sposobach na życie.
Sama mam zaszczyt znać takich ludzi jestem zawsze wielce poruszona i wręcz wzruszona, że zadali sobie tyle trudu żeby wyjść z nałogu. Sama tez wiele razy widziałam jak dźwigali się z tego nałogu nie jest to łatwe ale jak wiem nie jest też niemożliwe. Dlatego namawiam jeśli wśród może czytających ten artykuł znajdą się tacy, którzy zechcą zerwać z nałogiem MOGĘ POMÓC. Proszę tylko aby właśnie Ci uzależnieni ZROZUMIELI nałóg to śmierć, powolne umieranie. A przecież życie jest taaaakie piękne i można je kosztować na tysiące sposobów. Wtedy i trawa pachnie inaczej, słonce świeci jaśniej i zapach porannej kawy nastraja i zaprasza do życia. Wróćmy zatem do naszego uzależnienia jest ono sztucznym sposobem uprzyjemniania sobie życia. Działa dopóki nie zaczną się piętrzyć przeszkody, a to nie musi nastąpić prędko.Zresztą nawet gdy już naprawdę uzależnienie zaczyna życie utrudniać zamiast ułatwiać, stosuje się rozmaite sztuczki umysłu zwane psychologicznymi mechanizmami obronnymi, które rozpoznał i nazwał już doktor Freud.W różnych przykrych sytuacjach stosujemy je wszyscy bez wyjątku, nie tylko uzależnione osoby.W przypadku alkoholika, narkomana sprowadzają się w istocie do zaprzeczania, jakoby był alkoholikiem, narkomanem.Nawet najbardziej oczywiste dowody wskazujące na uzależnienie są gorliwie i systematycznie odrzucane za pomocą racjonalizacji pomniejszania, obwiniania, odwracania uwagi, ukrywania i innych pokrętnych zabiegów.Nawiasem mówiąc, ten aspekt uzależnienia najbardziej utrudnia jego przerwanie, czyni je chronicznym i przewlekłymw swych objawach i skutkach.
Nie wyobrażacie sobie nawet ile tragedii rozgrywa się w zamkniętych czterech ścianach. Wstyd pijących, wstyd biorących, wstyd rodzin, które się zmagają to istne okrucieństwo.................... GDY JEDNAK UDA SIĘ PRZERWAĆ ten mur zaprzeczania, a potem nauczyć się rozwiązywania problemów, każda nawet "uzależniona" osobowość MOŻE ROZKWITNĄĆ - JA TO WIEM.

Psycholog, terapeuta Małgorzata Wrońska ( __www.dodajpozytyw.pl )


www.vrota.pl
Agencja Ślubna "Pink Ring" - GDAŃSK
www.twojewiadomosci.com.pl

abckomputera.com.pl - 2010 copyright